poniedziałek, 30 grudnia 2013

My new blog.

Witajcie, dzisiaj bloggerka Lucy zapytał mnie czy chcę z nią prowadzić bloga, a ja się zgodziłam. Zapraszam was serdecznie, mam nadzieję, że będzie wam się podobało. http://ross-i-laura.blogspot.com/
Całuski :-* Marta Lynch.

niedziela, 29 grudnia 2013

Małe pytanko.

Zanim zacznie się 3 sezon, mam do was małe pytanie. Czy chcielibyście 4 sezon? Mam już mały pomysł, ale zależy jak zakończy się 3. Jednakże chciałabym wiedzieć, czy w razie czego mam go pisać. Odpowiedzi piszcie w komentarzach, a ja nie będę się rozpisywać tylko zmykam pomóc rodzicom.

Całuski :-* Marta Lynch.

P.S. Jak ktoś nie wie to 3 sezon zacznie się 5 stycznia 2014.

czwartek, 26 grudnia 2013

(74) 38. Sylwester & Fajerwerki. (FINAŁ)

„Może i sztuczne ognie są piękne, ale ja widzę tutaj coś o wiele piękniejszego – ciebie.” - Ross Lynch.
UWAGA! Ten rozdział czytacie na własną odpowiedzialność!!!
*Oczami narratora.*
Dzisiaj jest 31 grudnia, czyli sylwester. Te dwa dni były dla Rossa i Laury bardzo znaczące, ponieważ znów zaczęli ze sobą chodzić. Spotykali się ze sobą praktycznie bez przerwy. Nawet dzisiaj zamierzali ze sobą spędzić sylwestra. - Ross, chodź tutaj na chwilę! - Zawołała go Stormie, a ten od razu zszedł na dół.
- Tak? Co się stało? - Zapytał widząc na dole swoją rodzinę i Ell'a z walizkami.
- Razem w rodziną Marano wyjeżdżamy, a ty i Laura zostajecie tutaj. - Powiedział Mark.
- A czemu my zostajemy? - Zapytał.
- Bo zaledwie dwa dni temu zostaliście parą i musicie się sobą nacieszyć. - Wyjaśnił Mark. - Przyjdzie do ciebie jak tylko się spakuje, a my uciekamy, bo zaraz mamy samolot. Wrócimy 2 stycznia wieczorem - Dodał i wyszedł z resztą rodziny. Ross podszedł do okna i zabaczył jak jego rodzina i rodzina Laury idą w stronę lotniska, a po chwili usłyszał dzwonek do drzwi.
- „To pewnie Laura.” - Pomyślał, jednak gdy otworzył drzwi ujrzał przed sobą...... Cody'ego. - Co ty tutaj robisz? - Zapytał oschle, a gość wszedł do jego domu bez pytania.
- Chciałem cię przeprosić. - Powiedział. - Źle zrobiłem, że zabrałem ci wszystko co tak kochasz. Żałuję tego, bardzo. Proszę cię, wybacz mi. - Dodał.
- Co? - Zapytał z wyrzutem. - Myślisz, że jak przyjdziesz tutaj i powiesz, że żałujesz, to ci wszystko wybaczę? Niedoczekanie. Miałeś szansę, aby się poprawić, ale nie skorzystałeś z niej. Wiele razy wyciągałem do ciebie rękę i proponowałem przyjaźń, choć zabierałeś mi wszystko, ale dziś mówię „Dość!”. Nie wybaczę ci tego nigdy. Już nie chodzi i to, że zabrałeś mi wszystko, ale o to, że okłamałeś wszystkich wokół. Kłamstwem nie można zbudować przyjaźni, pamiętaj o tym. - Dokończył już nieco spokojniej.
- Wiedziałem, że mi nie wybaczysz, nie zasługuję na to, cześć. - Powiedział i ze spuszczoną głową udał się w stronę drzwi.
- Dlaczego to zrobiłeś? - Zapytał nagle blondyn, a Cody gwałtownie się zatrzymał. Odwrócił się w stronę brązowookiego i podszedł do niego. - Dlaczego zabrałeś mi rodzinę, przyjaciół i dziewczynę? - Zapytał znów.
- Byłem zazdrosny. Miałeś wszystko o czym ja zawsze marzyłem. Podobałeś się każdej dziewczynie, a ja zawsze byłem ten gorszy. Czułem do ciebie żal, bo będąc twoim przyjacielem żyłem w twoim cieniu. Czasami nawet myślałem, że już mnie nie lubisz. - Wyznał.
- Żartujesz? Jak mogłeś w ogóle tak pomyśleć? Przecież to ty jako jedyny lubiłeś mnie wtedy tak szczerze, a nie dlatego, że byłem sławny w naszym mieście. Rozumiałeś mnie jak nikt inny i potrafiłeś doradzić w każdej sprawie. A jeśli chodzi o to co powiedziałeś wcześniej, to ja wcale nie byłem lepszy od ciebie. Po prostu spełniałem swoje marzenia. - Powiedział Ross.
- Super, że tak sądzisz. Gdybym wtedy to wiedział to teraz bym tego wszystkiego nie żałował. Dziękuję za naszą przyjaźń, która chyba już nie istnieje. - Powiedział smutny.
- Istnieje, istnieje. Wybaczam ci. - Rzekł, a Cody'emu od razu zrobiło się lepiej.
- Serio? - Zapytał niedowierzając w to co przed chwilą usłyszał.
- Tak, teraz gdy wiem, dlaczego to zrobiłeś, mogę bez wyrzutów sumienia, powiedzieć „wybaczam ci wszystko”. Mam jednak nadzieję, że nie zniszczysz tej szansy, bo to jest ostatnia, którą ci daję.
- Nie martw się, nie zawiodę cię. - Powiedział i szczęśliwy przytulił Rossa. Potem jeszcze chwilę porozmawiali, a Cody wyszedł z domu Lynchów. Chwilę później Ross usłyszał kolejny dzwonek do drzwi.
- Tym razem to musi być Laura. - Powiedział i otworzył drzwi. Tym razem się nie mylił, bo przed nim we własnej osobie stała jego dziewczyna – Laura. - Hej. - Powiedział i wpuścił ją do środka.
- Cześć. - Odpowiedziała i pocałowała swojego chłopaka w policzek. - Gdzie mogę położyć swoją torbę? - Zapytała i pokazała blondynowi co trzyma w rękach.
- Daj, zaniosę ją do mojego pokoju. - Powiedział i jak tylko nastolatka dała mu torbę, poszedł ją zanieść do pomieszczenia, w którym spał. Wrócił po kilku minutach i zastał swoją dziewczynę siedzącą na kanapie w salonie i oglądającą ich wspólne zdjęcia. - Pamiętam to. - Powiedział siadając obok swojej ukochanej. - To było w parku po naszym pierwszym pocałunku. - Dodał i ją objął. 
- Tak, wiele się od tamtej chwili zmieniło. - Powiedziała Laura patrząc na to zdjęcie. - Ale nigdy tego nie zapomnę. - Dodała.
- Ja też. - Powiedział Ross. - Kocham cię. - Dodał i pocałował swoją dziewczynę w policzek.
- Ja ciebie też. - Odpowiedziała i wtuliła się w blondyna. - Jak mi tego brakowało. - Dodała.
- Czego? - Zapytał.
- Twojej bliskości, wsparcia, czułości, a co najważniejsze, miłości. - Powiedziała patrząc mu prosto w oczy. Po chwili zaczęli się do siebie zbliżać i pocałowali się. W tym pocałunku było dużo namiętności i pożądania. Oboje pragnęli siebie całą cząsteczką swojego ciała. Skończyli dopiero po kilku minutach gdy w ich płucach zabrakło tchu. - Która godzina? - Zapytała nagle szatynka.
- 17:30, a co? - Powiedział blondyn.
- Bo już nie długo trzeba się będzie szykować do sylwestra. - Odpowiedziała brązowooka.
- Tak, wiem, ale mamy jeszcze dużo czasu. - Zauważył.
- Masz rację, może obejrzymy jakiś film. - Zaproponowała.
- Ok. - Powiedział i włączył telewizję. Akurat natrafili na reklamę filmu „Dom nad jeziorem”, który miał się zacząć za kilka sekund. Para rozsiadła się wygodnie i wtulając w siebie oglądali film. Potem gdy się skończył obejrzeli jeszcze „Honey” i „Za jakie grzechy”. Akurat gdy skończył się ostatni seans, zostało pięć minut do północy. Ross szybko pobiegł po szampan, który został z jego urodzin oraz dwa kieliszki. - Uwaga 3....2....1. - I otworzył szampana świętując tym nowy rok. - Wszystkiego naj z okazji nowego roku. - Powiedział nalewając Laurze szampana.
- I nawzajem. - Odpowiedziała mu. Razem wypili napój z kieliszków i poszli do pokoju Rossa oglądać fajarwerki. - Jakie one są piękne. - Powiedziała Laura patrząc przez okno.
- Może i sztuczne ognie są piękne, ale ja widzę tutaj coś o wiele piękniejszego – ciebie. - Powiedział jak prawdziwy romantyk, a Laura spojrzała w jego oczy. Podeszła do niego i złożyła na jego ustach szczery i namiętny pocałunek, a Ross oczywiście go odwzajemnił. Po chwili oboje usiedli na łóżku, a dziewczyna znów pocałowała chłopaka, tylko tym razem, dodatkowo usiadła na nim okrakiem. Nadal go całując zaczęła rozpinać mu koszulę. - Zaczekaj, serio tego chcesz? - Zapytał nagle blondyn.
- Tak, ty pokazałeś mi, że mnie kochasz, wybaczając mi zdradę, więc teraz ja chcę ci pokazać jak bardzo cię kocham – Powiedziała i już chciała pocałować Rossa, ale ten w ostatniej chwili odrócił głowę. - Coś nie tak? - Zapytała zdziwiona.
- Nie chcę, abyś to ze mną robiła tylko dlatego, aby udowodnić mi, że mnie kochasz, ja to wiem i nie musisz tego robić. - Powiedział.
- Ale ja chcę. - Zaczęła. - I nie tylko dlatego, aby pokazać ci, że cię kocham tylko, dlatego, że ci ufam i wierzę, że będziesz delikatny. Dlatego też jestem gotowa, aby przeżyć z tobą mój pierwszy raz. - Zapewniła go.
- Serio? - W odpowiedzi dziewczyna pokiwała twierdząco głową. - Skoro tak, to zaczynamy. - Powiedział i pocałował swoją dziewczynę w usta. Po chwili objął ją w tali i przerzucił tak, że teraz to on znajdował się na górze. Po kilku minutach pozbyli się wszystkiego prócz bielizny. Dziewczyna nadal całowała chłopaka chcąc go jakoś ośmielić do zrobienia kolejnego kroku i nawet się jej to udało, bo blondyn przytulił ją do siebie i ściągnął jej stanik. Ona z kolei położyła się plecami na materacu i rozkraczyła trochę nogi. Blondyn na początku nie był pewny czy może to zrobić, ale nabrał pewności siebie gdy Laura się do niego serdecznie uśmiechnęła. Ściągnął majtki dziewczyny, a potem swoje bokserki. Powoli zbliżył się do niej i gdy dziewczyna znów się uśmiechnęła, powoli wszedł w nią, a szatynka cicho jęknęła z podniecenia. Blondyn spojrzał na nią, a ta się uśmiechnęła. Odwzajemnił gest i kontynuował. Poruszał się raz wolniej, raz szybciej, a Laura nadal czuła wielkie podniecenie. Tak było przez dwie godziny aż zmęczeni wtulili się w siebie i zasnęli szczęśliwi z zaistniałej sytuacji.

Koniec

***********
Witajcie, dość dawno mnie tu nie było, ale to dlatego, że najpierw rodzicie zabrali mi komputer, a potem z powodu świąt nie miałam ani chwili wytchnienia na wstawienie tutaj rozdziału. To już ostatni rozdział 2 sezonu, ale po świętach szykujcie się na 3, równie zaskakujący, sezon. Będzie się w nim wiele działo. Z okazji świątecznego czasu, chciałabym wam życzyć wesołych i spokojnych świąt oraz szczęśliwego nowego roku.
Całuski :-* Marta Lynch.

sobota, 21 grudnia 2013

Ważna Informacja!

Hej, tym razem piszę tu koleżanka Marty.
Chcę was tylko poinformować, że w najbliższym czasie nie może ona dodać rozdziału. Nie pytajcie o powód. Jak się jej uda, to może doda w poniedziałek, ale nic nie obiecuję. Musicie być cierpliwi.


Koleżanka Marty- Martyna.

niedziela, 15 grudnia 2013

(73) 37. Przyjęcie & Prezent urodzinowy.

„Ten prezent jest ode mnie dla ciebie. Zawiera wszystkie uczucia jakimi cię darzę.” - Laura Marano.

*Oczami narratora.*
Ross był zdziwiony, że jego przyjaciele i rodzina zrobili mu przyjęcie niespodziankę. Tak naprawdę myślał, że o nim zapomnieli. - Myślałem, że o mnie zapomnieliście. - Powiedział.
- No coś ty, Ross? - Powiedział Ell. - To było tylko dla zmyły. - Dodał, a Ross przytulił każdego z osobna.
- Dziękuję, wam. - Powiedział wzruszony.
- Mamy dla ciebie prezent, Ross. - Powiedziała Rydel i weszła z Rocky'm, Rikerem i Ell'em na ustawioną wcześniej scenę. Każdy stanął przy swoim instrumencie i zaczęli grać, a potem także śpiewać. Pierwszą zwrotkę zaśpiewał Riker.
Niebo wolno dokądś płynie
Stoisz w oknie, z oczu płyną łzy
Dziś są twoje urodziny
Tak czekałeś, lecz nie przyszedł nikt

Drugą zaś zaśpiewała Rydel grając na klawiszach.

Dziś są twoje urodziny
Wznieś, więc chociaż
Jakiś skromny toast
Za te smutne oczy w lustrze.
Teraz wiesz, że już nie jesteś sam.

Trzecia należała do Rocky'ego, a czwarta do Ell'a.

Wszystkiego, czego chcesz
O czym tylko marzysz
Dzisiaj życzę ci
Wszystkiego, co już jest
O czym jeszcze nie wiesz
Byś zawsze sobą był

Wszystkiego, czego chcesz
O czym tylko marzysz
Dzisiaj życzę ci
Wszystkiego, co już jest
O czym jeszcze nie wiesz
Byś zawsze sobą był

Końcówkę zaś zaśpiewali wszyscy razem, łącznie z gośćmi.
Wszystkiego, czego tylko chcesz!

- To jest piękne. - Powiedział Ross i przytulił całe swoje rodzeństwo. - Dziękuję, wam. - Dodał mając w oczach łzy szczęścia.
- Ross, ja też mam dla ciebie małą niespodziankę, ale ona będzie później. - Powiedziała Laura.
- Wiesz, że nie musisz mi nic dawać? - Zapytał.
- Wiem, ale chcę. - Powiedziała i przytuliła Rossa. - Wszystkiego najlepszego z okazji twoich dziewiętnastych urodzin. - Dodała. Potem wszyscy się bawili aż nadszedł moment wniesienia tortu. Trzymał go Mark, a idąca za nim Stormie niosła 3 butelki szampana. Wszyscy zaśpiewali naszemu solenizantowi „Sto lat”, a ten pomyślał życzenie i zdmuchnął dziewiętnaście świeczek. Potem każdy wziął sobie po kawałku i po kieliszku szampana dla dzieci.
- Wznieśmy toast za naszego kochanego Rossa. - Powiedziała Rydel, a wszyscy symbolicznie wznieśli toast.
- Ok, teraz czas na mój prezent. - Powiedziała Laura gdy wszyscy skończyli jeść tort. - Riker, możesz zagrać tą melodię? - Zapytała chłopaka i podała mu kartkę z nutami.
- Pewnie. - Powiedział i usiadł przy keyboardzie.
- Ross, ten prezent jest ode mnie dla ciebie. Zawiera wszystkie uczucia jakimi cię darzę. - Powiedziała i zaczęła śpiewać piosenkę swojego autorstwa pod tytułem „Żałuję”.
Ref: Byłam z tobą najszczęśliwsza na świecie,
Bo zawsze rozumiałeś mnie.
Sprawiłeś, że na nowo chciało mi się żyć,
A ja tak potraktowałam cię.
Przepraszam, że cię zdradziłam.
Żałuję tego jak niczego innego.
Wiem, że nie wybaczysz mi. 2X

1. Możesz to odebrać za puste słowa,
Ale wiedz, że prawdę mówię ja.
Kocham Cię i nic tego nie zmieni.
Nawet jeśli ty tego samego nie czujesz.
Ref: Byłam z tobą najszczęśliwsza na świecie,
Bo zawsze rozumiałeś mnie.
Sprawiłeś, że na nowo chciało mi się żyć,
A ja tak potraktowałam cię.
Przepraszam, że cię zdradziłam.
Żałuję tego jak niczego innego.
Wiem, że nie wybaczysz mi. 2x


2. Nie wiem co ty teraz możesz czuć,
Ale wiedz, że miłość do ciebie w moim sercu pozostała.
Z tobą szczęścia doznałam, którego nigdy nie miałam.
Sprawiłeś, że na nowo poczułam czym jest miłość.
Pomogłeś mi gdy najbardziej cierpiałam,
A teraz ja sprawiłam, że znów nieszczęśliwy stałeś się.
W tej chwili na scenę wszedł Ross, a Laura kontynuowała śpiewanie patrząc mu prosto w oczy.
Ref: Byłam z tobą najszczęśliwsza na świecie,
Bo zawsze rozumiałeś mnie.
Sprawiłeś, że na nowo chciało mi się żyć,
A ja tak potraktowałam cię.
Przepraszam, że cię zdradziłam.
Żałuję tego jak niczego innego.
Wiem, że nie wybaczysz mi. 2x
Pamiętaj, że ja nadal kocham cię.
Pamiętaj, pamiętaj, że ja nadal kocham cię.
Gdy skończyła wszyscy jej klaskali. - Ross. - Zaczęła szatynka. - Napisałam tą piosenkę myśląc o tym co ci zrobiłam. Żałuję tego jak niczego innego i chciałabym cofnąć czas, aby temu zapobiec, ale niestety nie mogę. Wiem, że nigdy mi nie wybaczysz, ale wiedz, że kocham cię najbardziej na świecie i jesteś miłością mojego życia. Może jest jeszcze jakaś szansa, abyśmy byli przyjaciółmi. Chociaż będzie mi trudno, postaram się nie myśleć o tobie jak o moim chłopaku, tylko przyjacielu. Proszę,..... - W tej chwili Ross nie wytrzymał i pocałował dziewczynę z czułością, namiętnością i pożądaniem w jednym. Ona była bardzo zdziwiona jego gestem, ale odwzajemniła pocałunek.
- Czemu oni muszą być aż tacy słodcy? - Powiedziała rozmarzona Rydel.
- Czemu Ross musi być taki romantyczny? - Dodał uśmiechnięty Riker, który akurat usiadł obok niej. Para, która stała na scenie całowała się jeszcze kilka sekund, a gdy się od siebie oderwali, Ross powiedział, według wszystkich tam zebranych, coś naprawdę romantycznego.
- Wybaczam ci tą zdradę, bo cię kocham, a ta piosenka była świetna. Poza tym, nie chcę się tylko z tobą przyjaźnić, jesteś miłością mojego życia i cierpię gdy nie ma cię przy mnie. - Powiedział patrząc swojej wybrance prosto w oczy.
- Aww. - Powiedziała publiczność po jego słowach. Tylko Laura bez słowa przytuliła Rossa z całych swoich sił.
- Tęskniłam za tobą. - Wyszeptała mu do ucha mając w oczach łzy szczęścia.
- Ja za tobą też. - Powiedział przytulając ją mocniej do siebie. - Kocham cię. - Dodał.
- Też cię kocham. - Odpowiedziała. Para zeszła ze sceny obejmując się. Ross usiadł na fotelu, a Laura mu na kolanach. Teraz była najszczęśliwsza na świecie, bo jej ukochany wybaczył jej zdradę, której tak żałowała. Na przyjęciu bawili się do później nocy, a gdy ktoś poczuł zmęczenie, po prostu szedł spać. Ross i Laura siedzieli najdłużej. Usiedli w salonie i włączyli sobie film „Zakochani w Rzymie”. Przez cały seans szatynka przytulała się do swojego ukochanego, a ten obejmował ją ramieniem. W połowie filmu, Ross zauważył, że Laura już zasnęła, więc ostrożnie wziął ją na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Miał już wyjść, ale dziewczyna złapała go za rękę. - Zostań ze mną, potrzebuję twojego ciepła. - Powiedziała, a chłopak bez wahania położył się obok dziewczyny i przykrył ich kołdrą. Laura położyła głowę na jego torsie, a ten objął ją ramieniem. W tej właśnie pozycji oboje zasnęli z uśmiechem na twarzy.

*W następnym rozdziale.*

Nadchodzi sylwester. Ross i Laura są sami w domu chłopaka, bo ich rodziny wyjechały razem, mówiąc, że chcą, aby nastolatkowie nacieszyli się sobą. Podczas wspólnego oglądania fajarwerków, pomiędzy nastolatkami dochodzi do czegoś co zmienia ich życie. Co się stanie podczas nieobecności rodziny? Czy to zmieni ich życie na lepsze? A może na gorsze? Odpowiedź znajdziecie w trzydziestym ósmym rozdziale tego opowiadania.
PREMIERA JUŻ 19.12.13.

**********
Witajcie, jak wam się podoba rozdział? Następny dopiero w czwartek, ponieważ od jutra do środy mam same sprawdziany i muszę się uczyć. Mam nadzieję, że się na mnie nie obrazicie, ale zobaczycie, że w WIELKIM FINALE wydarzy się coś pięknego, ale tego wam nie zdradzę. Musicie być cierpliwi.
Całuski :-* Marta Lynch.

czwartek, 12 grudnia 2013

(72) 36. Urodziny & Udawane zapomnienie.

„Chcemy w ten sposób pokazać mu, że zawsze będzie dla nas najważniejszy, nie ważne co się stanie.” - Riker Lynch.

<Pięć dni później.>
*Oczami Rossa.*
To już dziś są moje dziewiętnaste urodziny. Cieszę się jak głupi, chociaż sam nie wiem czemu. Szybko wstałem, wziąłem szybki prysznic i przebrany zszedłem na dół. - Cześć wszystkim. - Powiedziałem uśmiechnięty.
- Witaj synku. - Powiedziała Stormie i mnie przytuliła.
- Dzisiaj jest ważny dzień. - Powiedziałem siadając przy stole w jadalni.
- Serio? A jaki? - Zapytała moja rodzicielka.
- Poważnie nie wiesz tego? - Zapytałem.
- Chyba coś mi mówi, aha............. dzisiaj jest 29 grudnia. - Powiedziała, a mnie zatkało. Ona serio nie pamięta o moich urodzinach? Zjadłem śniadanie i przez resztę poranka nie usłyszałem nawet słowa symbolizującego o tym, że jednak o mnie pamiętają. Nie powiem, było mi smutno, ale nie takie rzeczy się znosiło.
- Dryń, dryń, dryń. - Ten głos wyrwał mnie z zamyślenia. Podszedłem do drzwi i je otworzyłem, a tuż przede mną pojawiła się Laura i jej starsza siostra – Vanessa.
- Hej. - Powiedziały i mnie przytuliły, a ja odwzajemniłem ich gesty.
- Witajcie. - Odpowiedziałem i wpuściłem je do środka.
- Muszę cię porwać, Ross. - Powiedziała Laura i nie czekając na moją reakcję, wyciągnęła mnie na dwór.

<Tymczasem w domu Lynchów.>
*Oczami narratora.*
- I jak z Rossem? - Zapytała Vanessa rodzeństwo chłopaka.
- Świetnie, myśli, że zapomnieliśmy o jego urodzinach. - Powiedziała Rydel w imieniu całej reszty ich jakże licznej rodzinki.
- To super, a teraz bierzmy się do pracy. - Powiedziała i razem z rodziną chłopaka zaczęli dekorować dom, ponieważ zamierzali zrobić mu przyjęcie niespodziankę. - Nie Riker, ten materiał ma być wyżej. - Powiedziała w pewnym momencie brązowooka.
- Wyżej nie da rady. - Powiedział blondyn.
- Ok, to niech już będzie tak. - Odpowiedziała i w tej chwili usłyszeli pukanie do drzwi. Ryland, który siedział na kanapie, poszedł je otworzyć i ujrzał przed sobą Raini, Caluma, Leo i Olivię.
- Hej, przyszliśmy, aby wam pomóc. - Wyjaśniła Holt wchodząc zresztą do domu.
- To super, bo przyda nam się kolejna para rąk. - Powiedziała Rydel. - Leo, Olivia, tu macie listę zakupów, które potrzebujemy na imprezę, a tu pieniądze na nie. Idźcie i je kupcie, tylko w centrum handlowym uważajcie na Rossa i Laurę. - Powiedziała i wręczyła nastolatkom zapisaną kartkę i plik banknotów.
- Spoko, możesz na nas liczyć. - Powiedział Leo i razem z Olivią opuścili ich posesję. Po chwili doszli do galerii handlowej i weszli do supermarketu „Angel”. - Ok, więc ja pójdę po słodycze, a ty po picie i spotkamy się przy paluszkach itp., ok? - Zaproponował.
- Tak. - I się rozeszli. Leo wziął różne cukierki, ciastka, żelki, a Olivia 2 coca-cole, 4 oranżady i soki w wielu smakach. Tak jak powiedzieli spotkali się przy dziale z paluszkami. Stamtąd wzięli 5 paczek chipsów, 4 paluszków i 3 krakersów. W tymi produktami podeszli do kasy i zapłacili odpowiednią sumę. Wszystko schowali do reklamówek i wyszli z supermarketu. Po drodze jednak spotkali Laurę i Rossa.
- Hej wam, co robicie? - Zapytał blondyn swoich przyjaciół.
- Em........ zakupy na sylwestra. - Skłamała Olivia.
- Dzisiaj? - Zapytał.
- Tam, bo jutro może być zamknięty. - Wyjaśnił Howard.
- Aha, spoko. - Powiedział blondyn.
- Ross, może pójdziemy coś zjeść. - Zapytała Laura chcąc szybko urwać temat.
- Ok. - Odpowiedział i poszli do pobliskiej restauracji zamówić pizzę. Z kolei Olivia i Leo odetchnęli z ulgą i wrócili do domu Lynchów.
- Mamy co trzeba. - Powiedzieli widząc udekorowany już salon.
- To świetnie, zanieście wszystko do kuchni, a potem pomóżcie nam nadmuchiwać te balony. - Powiedziała Rydel, a para wykonała jej polecenia.
- To wygląda pięknie. - Powiedziała Olivia w przerwach pomiędzy nadmuchiwaniem balonów.
- Dzięki, staraliśmy się. - Powiedział Riker. - Chcemy w ten sposób pokazać mu, że zawsze będzie dla nas najważniejszy, nie ważne co się stanie. - Dodał wieszając jedną z ozdób.
- Tak, zadaliśmy mu wiele cierpienia i dziwię się, że tak szybko nam wybaczył. - Powiedział Rocky.
- Wybaczył wam, bo was kocha. - Powiedział Leo.
- Tak, a co z Laurą? Przecież ona była miłością jego życia. - Powiedział Riker. - Jeszcze tak nie dawno ją kochał. - Dodał.
- Z nią nie jest tak łatwo. Ross cierpiał najbardziej z jej powodu, ponieważ, tak jak powiedział Riker, ona była miłością jego życia. Widziałam jego zapiski w notatniku. Pisze tam, że bardzo chciałby jej wybaczyć, ale jakaś cząstka jego serca, jeszcze się po tym nie pozbierała. - Powiedziała Rydel. - Z resztą mam go tutaj. - Powiedziała i pokazała reszcie zeszyt. - Czasem go czytam, gdy go nie ma w domu. Mogę sobie wtedy wyobrazić jak czuł się gdy był samotny. - Dodała.
- Pokaż. - Powiedział Riker, a Rydel podała mu zeszyt. Otworzył go i zaczął kartkować. - Wow, tutaj jest wszystko.... Ej, posłuchajcie. Wpis z dnia zdrady Laury. „Jak się teraz czuję? Zdradzony, dosłownie. Mam takie poczucie, że mój dotychczasowy świat legł w gruzach przez jedno, ale znaczące dla mnie wydarzenie. Dzisiaj, bowiem straciłem najważniejszą i najbliższą mi osobę – Laurę. Zdradziła mnie, a z kim? Chłopakiem, który jest moim wrogiem numer 1 – Cody'm Christianem. Z moją rodziną i przyjaciółmi jest tak samo, oni wszyscy uważają Cody'ego za „nieskazitelnego i uczciwego” chłopaka, którego w życiu dotknęła fala nieszczęścia. Nie wiem czemu on mi to robi, niedawno go nawet o to zapytałem, ale odpowiedział, że dlatego, że się urodziłem. Sam nie wiem czemu, ale wydawało mi się wtedy, że kłamał, ale to nie ważne. Przez niego moje życie się skończyło. Gratulacje Cody, dopiąłeś swego.” - Riker zacytował, a reszcie zrobiło się przykro.
- Byliśmy głupi wierząc Cody'emu. - Powiedział Ryland.
- Zgadzam się, ale czasu cofnąć się nie da. - Powiedziała Rydel. - Przeczytaj im wpis z dnia pogodzenia się z nami. - Dodała.
- Ok. - Odpowiedział najstarszy i przekartkował zeszyt aż odnalazł wspomniany spis. - „Dzisiaj wybaczyłem mojej rodzinie i Ell'owi to jak mnie potraktowali. Cieszę się, że tak uczyniłem, bo teraz przynajmniej mam ich przy sobie, za czym bardzo tęskniłem. Mam tylko nadzieję, że ta ostania szansa jaką im dałem, będzie dla nich przestrogą i jej nie zniszczą..... Ok, muszę już kończyć, bo właśnie idziemy na lody. Jak mi tego brakowało.” - Zacytował i oddał zeszyt swojej młodszej siostrze. - Ok, połóżmy jedzenie i picie na stole, a potem ktoś niech napisze do Laury, że może już przyprowadzić Rossa. - Powiedział i razem z resztą dokończyli rozkładanie jedzenia i picia na stole. Do tego co kupili Leo i Olivia doszedł jeszcze ulubiony tort Rossa, zrobiony przez Stormie i 3 butelki szampana dla dzieci, ale tego jeszcze nie stawiali na stole. - Gotowe, Rydel napisz Laurze, że mogą już wracać. - Powiedział Riker, a Rydel wykonała jego polecenie.
„Laura, już skończyliśmy, więc możesz śmiało przyprowadzić tutaj Rossa.” - Napisała jej.
„Ok, jesteśmy już w drodze, będziemy za kilka minut.” - Odpisała jej. Wszyscy zgasili światło i schowali się za różnymi meblami. Gdy tylko usłyszeli otwierające się drzwi, a światło się zapaliło, wyskoczyli w kryjówek i krzyknęli razem z Laurą. - Niespodzianka! - Rossa to zaskoczyło, a wszystkich wokół jego odpowiedź...

*W następnym rozdziale.*

Po krzyknięciu przez wszystkich „Niespodzianka!”, Ross mówi coś co zadziwia wszystkich gości. Czy będą to miłe słowa? Czy Rossowi przyjęcie będzie się podobać? Odpowiedzi znajdziecie w następnym rozdziale.
PREMIERA JUŻ 15.12.13.

*******
Dzisiaj się nie rozpiszę bo muszę iść się uczyć. Moja nowa płyta z A&A dotarła. =D
Całuski :-* Marta Lynch.

niedziela, 8 grudnia 2013

(71) 35. Przygotowania & Pomysł.

Rozdział dedykuję Martynie Wydrze.

„Kocham go najbardziej na świecie, jest miłością mojego życia i dlatego zrobię to, dla niego.” - Laura Marano.

*Oczami narratora.*
Dzisiaj jest 24 grudnia, czyli Wigilia Bożego Narodzenia. Od kłótni Laury i Rossa minęło kilkanaście tygodni, żeby nie powiedzieć miesięcy. Od tamtego dnia nie zamienili ze sobą żadnego słowa, nawet gdy kilka dni wcześniej Laura miała urodziny, Ross wysłał jej życzenia sms'em, a nie jak to zawsze robił, powiedział prosto w twarz. Dzisiejszego dnia jednak coś się zmieniło, ale o tym później. Szatynka wstała z łóżka i podeszła do szafy. Po dłuższych poszukiwaniach, znalazła w końcu strój, w którym zamierzała chodzić przez prawie cały dzień. Z tym strojem weszła do łazienki, a tam się w niego przebrała. Po wykonaniu porannej toalety, opuściła „pokój czystości” i zeszła na dół. - Hej mamo, hej tato, hej siostro. - Przywitała ich i pocałowała każdego z osobna w policzek.
- Witaj, Laura. - Odpowiedzieli jej niczym grecki chór.
- Dziewczynki, mamy dla was nowinę, która z pewnością was ucieszy. - Powiedział tata gdy wszyscy już siedzieli przy stole w jadalni i kończyli jeść przygotowane przez Ellen śniadanie – naleśniki z owocami.
- Jaką? - Zapytały jednocześnie siostry Marano nie ukrywając swojego zaciekawienia.
- Zaprosiliśmy do nas na kolację wigilijną rodzinę Lynch. - Wyjaśniła Ellen, a Laurze na samo wspomnienie nazwiska miłości jej życia, zrobiło się smutno. Nie miała dość odwagi, aby po tym wyznaniu, które miało miejsce kilka miesięcy temu, spojrzeć blondynowi prosto w oczy i powiedzieć „Wesołych Świąt”. Za bardzo się bała tego co może myśleć o niej chłopak.
- Ale kiedy oni będą? - Zapytała Laura, gdy nagle w całym domu rozległ się dźwięk dzwonka przy drzwiach wejściowych.
- To właśnie oni. - Powiedział Damiano i poszedł otworzyć gościom. - Witajcie, akurat o was rozmawialiśmy. - Powiedział i wpuścił wszystkich do środka.
- Hej, wam. - Powiedziały Ellen, Vanessa i Laura, chociaż ta ostatnia z nich czuła zmieszanie w obecności Rossa. Z resztą on miał tak samo.
- Cześć wszystkim. - Odpowiedziała rodzina Lynchów.
- Ok, to może ja pójdę coś popichcić, a ty Laura idź z Rossem na strych i przynieście choinkę oraz bombki, a potem ją ładnie udekorujcie i postawcie w salonie, ok? - Powiedziała Ellen doskonale znając powód takiego zachowania jej młodszej córki. Tak naprawdę zaproszenie do ich domu Lynchów miało być w pewnym stopniu próbą zbliżenia ich do siebie, bo ich najbliżsi nie mogli przestać patrzeć jak ta dwójka cierpi nie będąc ze sobą.
- Dobrze mamo. - Odpowiedziała jej brązowooka i gestem ręki pokazała Rossowi, aby szedł za nią. Szli przez cały ten czas nie odzywając się do siebie nawet jednym krótkim słowem. Panująca pamiędzy tą dwójką cisza była nie do zniesienia, ale żadne z nich nie wiedziało w jaki sposób ma zacząć rozmowę. Po chwili dotarli na strych. Laura dała blondynowi sztuczną choinkę, a sama wzięła pudło z bombkami i reklamówkę z lampkami i innymi dodatkami. Trzymając te atrybuty wrócili do salonu, gdzie było już przygotowane miejsce na postawienie drzewka. Blondyn postawił je w wyznaczonym miejscu i razem z Laurą zaczęli dekorować choinkę, nawet się na siebie nie patrząc, a co dopiero rozmawiając. Prawda jest taka, że Ross chciał, aby to Laura zaczęła rozmowę, bo w końcu należą mu się wyjaśnienia. Szatynka z kolei obawiała się, że blondyn nie będzie chciał jej słuchać i, co gorsza, gdy wyzna mu swoje uczucia nie będzie do niej czuł tego samego. Drzewko skończyli dekorować po kilku minutach.
- Co teraz mamy zrobić? - W końcu odezwał się blondyn.
- Czekaj, zapytam się mamy. - Odpowiedziała i weszła do kuchni, w której była jej rodzicielka i pani Stormie. - Mamo, co mamy teraz zrobić? - Zapytała dziewczyna.
- A co, już skończyliście? - Zapytała, a w odpowiedzi Laura przytaknęła twierdząco głową. - Ok, to może teraz zaprowadź go do swojego pokoju, a potem was zawołamy. - Powiedziała.
- Ok. - Odpowiedziała szatynka, choć tak naprawdę bała się być sam na sam z Rossem. Wróciła do chłopaka, który był w salonie i podeszła do niego. - Mamy iść do mnie i coś porobić, a potem nasze mamy nas zawołają. - Powiedziała i pociągnęła chłopaka do swojego pokoju. Laura usiadła na łóżku, a Ross na fotelu obok.
- Tak dłużej nie może być. - Odezwał się nagle blondyn i stanął na równe nogi.
- Co masz na myśli? - Zapytała go dziewczyna.
- Mówię o naszej relacji. Od miesięcy nie zamieniliśmy ze sobą nawet słowa, po tym jak wybiegłaś z kawiarni. Może powinniśmy zapomnieć o tamtym sporze i być przyjaciółmi, ale tym razem takimi prawdziwymi i najlepszymi, co ty na to? - Zaproponował, a Laura po wysłuchaniu go w ciszy, podniosła się z łóżka i przytuliła go z całych swoich sił.
- Też tak sądzę. - Wyszeptała mu do ucha. Oderwali się od siebie i spojrzeli głęboko w oczy. Im obojgu brakowało tej bliskości drugiej osoby, ale nie mogli nic z tym zrobić. Teraz gdy takie zdarzenie miało miejsce, pragnęli nad życie się pocałować i nawet zaczęli się do siebie zbliżać. Dzieliło ich już kilka milimetrów gdy nagle usłyszeli głośny krzyk.
- Ross, Laura, zejdźcie na dół! - Krzyknęła Stormie, a nastolatkowie odskoczyli od siebie jak opażeni. Udając, że nic się nie stało, wyszli z pokoju i zeszli na dół, a tam zastali wszystkich członków obu rodzin. - Kolacja już na stole, ale może wcześniej nam coś zaśpiewacie. - Powiedziała blondynka. Nastolatkowie bez słowa podeszli do keyboardu. Ross przy nim usiadł i zaczął grać doskonalę znaną im obojgu melodię. Po chwili zaczął także śpiewać.
R: What's your favorite time of year can you tell me,

Laura nie pozostawała mu dłużna i po chwili wszyscy mogli usłyszeć także jej melodyjny i delikatny głos.

L: The one that never gets here fast enough.

Następny wers piosenki należał do Rossa, więc go zaśpiewał, a zaraz po nim zaśpiewał także Laura.

R: It is fall or spring a summer thing.
L: Winter is my favourite time because...
Refren z kolei zaśpiewali razem.

L&R: Billion lights are blinking.
Jingle bells ale ringing.
Everybody's singing.
I love christmas!
Santa's almost flying.
Lots of ribbon tying.
Presents multiplying.
I love christmas!
Oh... O...Whoah...O... (x3)
I love christmas!

Piosenka wyszła im przepięknie, wszyscy im klaskali. Po chwili wszyscy zasiedli do stołu dzieląc się wcześniej opłatkiem. Wigilia minęła im miło, ale to dlatego, że byli w swoim towarzystwie. Jednak dwójka naszych bohaterów nawet nie wiedziała, że za kilka dni wydarzy się coś co zmieni ich życie.

*W następnym rozdziale.*

Zbliżają się dziewiętnaste urodziny Rossa, więc jego rodzina i przyjaciele zamierzają zrobić mu przyjęcie niespodziankę. Laura ma nawet pomysł na prezent. Czy impreza im się uda? Czy Ross będzie z niej zadowolony? Czy prezent Laury zmieni ich relacje? Odpowiedzi znajdziecie w 36 rozdziale.
PREMIERA JUŻ 12.12.13.

************
Wiem, że rozdział krótki, ale takie już będą do końca sezonu, czyli jeszcze 3-4 rozdziały. Od razu mówię, że 3 sezon pojawi się dopiero po świętach, bo chciałabym poświęcić ten czas przyjaciołom. Podoba wam się rozdział? Jak myślicie, jaki prezent będzie miała dla Rossa Laura? Jak chcecie to piszcie swoje przypuszczenia na mojego e-maila: martabhannah@gmail.com.
Całuski ;-* Marta Lynch.